To było już osiem miesięcy. Osiem długich miesięcy odkąd Jason tajemniczo zniknął.Te osiem miesięcy były jednymi z najtrudniejszych w życiu Reyny, preotor Nowego Rzymu. Musiała zarządzać całym obozem na własną rękę, podczas gdy Oktawian był coraz bardziej irytujący, dzień w dzień bardziej naciskał aby uczyniła go drugim preotorem. Niestety była to tylko jedna czwarta jej problemów. Tęskniła za Jasonem bardziej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Tęskniła za sposobem w jaki się uśmiechał, za sposobem w jaki ściągał brwi kiedy się nad czymś bardzo koncentrował oraz za sposobem w jakim wciąż próbował wywołać jej śmiech. Po prostu tęskniła za nim.
Wciąż pamiętała noc zanim zniknął. Jedną z najlepszych nocy w całym jej życiu.
*Retrospekcja*
To był miły wieczór. Ona i Jason siedzieli wspólnie w ogrodach Bachusa.
-Jason..
-Mmmmm?
-Obiecasz mi coś, Jase?- Odwrócił się i spojrzał na nią.
-Oczywiście.
-Czy możesz mi obiecać, że zawsze będziesz mnie kochał?-Spytała ze szkarłatnymi policzkami.
-Zawsze i na zawsze Reyna.-Odpowiedział otaczając ją w pasie swoimi ramionami. Zmniejszył dystans jaki ich dzielił i pocałował ją z całą miłością jaką ją darzył.
*Koniec retrospekcji*
Poczuła, że jej twarz staje się wilgotna od łez, które spływały po jej policzkach. Od długiego już czasu nie płakała, ale teraz dała w końcu upust samotności, bezradności i załamaniu.
Rzuciła sztylet w lustro sprawiając, że jego odłamki rozsypały się po podłodze. Jeden z odłamków zranił jej rękę,krew spływała stróżkami i spadała na marmurową posadzkę, ale nie czuła bólu. To wszystko było niczym w porównaniu z pustką jaką miała w sercu. Nagle do pokoju wbiegł Dakota.
-Reyna, Jason wrócił.-Powiedział.- Lepiej chodź i zobacz na własne oczy.
Reyna niemal zaczęła współczuć temu chłopakowi, wiedziała, że się w niej podkochiwał od pewnego czasu...To nie czas na myślenie o Dakocie, to mogło jedynie wzmocnić jej ból głowy.
Wyszła z Via Preotoria i ruszyła w stronę głównego wejścia do obozu, gdzie powinien być syn Jupitera.
I był..
Trzymał za rękę jakąś dziewczynę o brązowych włosach. Wyglądała na trochę zakłopotaną i Jason próbował ją pocieszyć. Najgorsze było jednak to, że wyglądał na niesamowicie szczęśliwego. Jakby ona była powodem dla, którego się uśmiechał i to nigdy nie mogło się zmienić.
-Chodź, pokażę ci mój dom.- Powiedział do niej.
-Nigdzie nie pójdziesz dopóki nie spotkasz się ze mną.- Wtrąciła Reyna zimnym głosem.
-Myślę, że powinienem cię znać.. Jesteś Reyna prawda?
-Jason.. jesteś niepewny mojego imienia? Nie pamiętasz tych wszystkich rzeczy jakie razem przeżyliśmy? -Powiedziała łamiącym się głosem..
-Reyna...
-Nie pamiętasz niczego?- Spytała go powstrzymując słone łzy.
-Emm... Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, prawda?..- Odpowiedział. I właśnie w taki sposób serce Reyny zostało złamane na milion maleńkich kawałeczków. Nie pamiętał niczego...
Podciągnęła rękaw i pokazała Jasonowi jedną z blizn.
-Nie pamiętasz jak ją zdobyłam?
-Emm... n-nie....
-Jason razem walczyliśmy z tytanem. Byliśmy zespołem. Kiedy Krios miał cię zabić uratowałam ci życie.. Nie pamiętasz tego Jason..?..-Zapytała zdesperowana.
Wyraz twarzy Jasona zaczął się zmieniać. W jego oczach pojawiła się dziwna iskierka. Piper też to zauważyła.
- No chodź Jason. Miałeś mi pokazać to miejsce.
-Poczekaj Piper.- Odpowiedział jej nie spuszczając wzroku z córki Bellony. Piper próbowała go odciągnąć, ale na marne. -Reyna?.. To naprawdę ty?
-Oczywiście, że to ja. Kim innym miałabym być? Dianą? -Powiedziała czarnowłosa sarkastycznie. Zaśmiał się.
-To naprawdę ty..- Szepnął zbliżając się do niej.- Zawsze kochałem te twoje mroczne oczy... Zapomnij o tym... Ja kocham w tobie po prostu wszystko.
Piper momentalnie zbladła, wyglądała jakby miała zaraz zemdleć..
Reyna natomiast była niesamowicie szczęśliwa...
"Kocham w tobie po prostu wszystko" To było jedyne o czym mogła teraz myśleć.
-Ja w tobie też Jase...Tęskniłam...Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo..-Odszepnęła. I właśnie wtedy objął ją w pasie i pocałował tak jakby chciał ją przeprosić za wszystko co wycierpiała przez te osiem miesięcy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz